27 listopada 2017 r. papież Franciszek udał się w Podróż Apostolską do Azji. Pierwszym krajem, który odwiedził była Birma (Mjanma), kraj, którego 90% społeczeństwa stanowią wyznawcy buddyzmu. Celem papieskiej pielgrzymki było niesienie przesłania pokoju, pojednania i poszanowania różnic religijnych i plemiennych, a przede wszystkim umocnienie w wierze małej, bo niespełna 3% mniejszości katolickiej.

Droga usłana cierpieniem

Od 1962 do 2011 roku panowała w Birmie, dzisiejszej Mjanmie, jedna z najsurowszych dyktatur wojskowych. Na porządku dziennym było łamanie praw człowieka, dyskryminacja mniejszości religijnych i etnicznych, eksploatacja naturalnych bogactw kraju. Rządy junty wojskowej spowodowały głębokie ubóstwo społeczeństwa. Wiele ludzi zostało wypędzonych. Kwitł handel żywym towarem, niewolnictwo i prostytucja.

Reżym surowo traktował mniejszości religijne, prowadząc ostrą politykę buddyjską. Mimo iż katolicy stanowili niewiele ponad 2% społeczeństwa i nie mieli normalnych warunków do rozwoju praca charytatywna Kościoła docierała do najdalszych zakątków kraju, zarówno buddystów, muzułmanów, jak i katolików.

Zaskakujący przełom i szansa dla Kościoła

W 2011 r. nastąpiła nieoczekiwana odwilż, a wraz z nią więcej przestrzeni także dla rozwoju wspólnot religijnych. Rozkwitła diecezja Rangun, gdzie mieściła się dawna stolica kraju. W seminariach, parafiach i ośrodkach młodzieżowych zaczęło tętnić życie religijne.

Obecnie katolicy stanowią zaledwie 3 % społeczeństwa birmańskiego W seminarium duchownym w Rangun, dwa lata po odwilży, studiowało155 seminarzystów –znacznie więcej niż w większości krajów europejskich. Również w nowo utworzonych wspólnotach zakonnych zaczęły rozkwitać powołania. Obecnie w kraju pracuje 2.000 Sióstr zakonnych i ok. 800 kapłanów.

Po przełomie politycznym mieszkańcy Birmy oraz Kościół katolicki stanęli przed wielką, niespodziewaną szansą. Kilkudziesięcioletnie rządy dyktatury spowodowały izolację kraju od reszty świata. Do więzień trafili wszyscy przeciwnicy reżymu. Obowiązywał całkowity zakaz demonstracji i zgromadzeń ulicznych. Gdy w 1962 r. do władzy doszedł znienawidzony generał Ne Win, nie było pewności, czy Kościół przetrwa. Wszyscy zagraniczni misjonarze, którzy przybyli do kraju po odzyskaniu niepodległości w 1949 r., zostali wydaleni; stanowili oni wówczas większość miejscowego duchowieństwa. Państwo przejęło wszystkie instytucje, działające pod patronatem Kościoła. Nie mogły powstawać nowe Kościoły. Ten zakaz obowiązuje do dziś.

Dyktatura surowo traktowała chrześcijan. Kościół jednak przetrwał. Więcej: wzrastał w czasach prześladowania. Najważniejszymi miejscami przekazywania wiary były kościelne internaty, których państwo nie zamknęło. Internaty pełniły ważną rolę w edukacji młodzieży wiejskiej. W większości wiosek nie było szkół. Dzieci wiejskie uczyły się więc daleko od swoich rodzinnych domów, mieszkając w ośrodkach, prowadzonych przez zakonnice i księży. „Pod ich okiem otrzymywały wychowanie religijne”, mówi kierownik Seminarium Duchownego w Rangun, ks. John Saw Yaw Han. „Siostry zakonne i kapłani byli dla nich jak rodzice. Wiele z tych dzieci odkryło powołanie do kapłaństwa”.

Na wielu młodych ludzi oddziaływał także przykład rodziców. „Urodziłem się w Górnej Birmie, gdzie nie było Kościoła, ani szkoły. Żyli tam tylko buddyści”, opowiada ks. Jong Saw Yaw Han. „Każdego wieczoru moi rodzice odmawiali wspólnie różaniec, a ja słuchałem. Bardzo wcześnie odkryłem powołanie do kapłaństwa. Mój ojciec był oficerem. Wielu odnosiło się do niego z szacunkiem. On natomiast odczuwał szczególny respekt wobec kapłanów. Z obserwacji mojego ojca wysnułem wniosek: kapłan jest kimś potężniejszym niż mój ojciec”.

Następstwa cyklonu Nagris

Istnieje wiele koncepcji tłumaczących politykę otwarcia i odwilży, jaka nastąpiła w Birmie.

Wiadomo, iż z inwestycji zachodnich przedsiębiorstw profituje w pierwszej kolejności miejscowa elita, skupiona w aparacie rządowym i wokół niego. Wielu twierdzi, iż to cyklon Nagris, który w 2008 r. spowodował niespotykane w skali światowej zniszczenia, skłonił polityków do zmiany politycznego kursu i przyspieszył proces reform.

Noc z 3 na 4 maja 2008 r. była nocą Apokalipsy. Z prędkością 215 km. na godzinę potężny cyklon przetoczył się przez kraj. Drzewa wyrwane z korzeniami, dachy domów, potężne maszty komunikacyjne wędrowały w powietrzu niesione żywiołem. Huragan zrównał prawie wszystkie z ziemią. W gęsto zaludnionej delcie Irawadi wioski zalały potężne masy wody. Zginęło 140.000 ludzi. Setki tysięcy pozostały bez dachu nad głową. Birma, najuboższe państwo świata, nie miało już nic.

Zaskoczony katastrofą naturalną i bezradny wobec zniszczeń rząd Myanmaru nie chciał udostępnić prawdziwych informacji o skali problemu. Dopiero po kilku tygodniach, pod międzynarodowym naciskiem, wpuścił do kraju organizacje pomocy. W ludziach narastała niechęć do rządzących. Wszyscy zdali sobie sprawę, że kraj jest skazany na pomoc z zagranicy. Pozytywnie oceniono w tym momencie rolę Kościoła, który w dużej mierze przyczynił się do odbudowy kraju. Kościelne dzieła pomocy z całego świata wystartowały z kampanią zbierania ofiar i darów na rzecz poszkodowanej ludności.

Zagraniczna pomoc była wówczas źle oceniana przez państwo.

Doświadczył tego Christopher Rosario z Tajlandii, wdrażający projekt pomocowy w Birmie. „Od momentu mojego przyjazdu do Rangunu byłem stale obserwowany i prowokowany do wypowiedzi na temat rządu. Państwo obawiało się, iż Kościół będzie ukierunkowywał ludzi politycznie”.

W 2011 r. junta militarna została zastąpiona przez rząd cywilny z byłym oficerem Tein Sein na czele. „Do końca roku wszyscy więźniowie polityczni wyjdą na wolność”, obiecał Tein Sein, podczas wizyty w Londynie w czerwcu 2011 r. Słowa dotrzymał.

„Kiedyś niezadowolenie można było bez trudu wyczytać z twarzy mieszkańców Myanmaru”, wspominał Christopher Rosario, który 20 razy odwiedzał ten kraj. „Dziś panuje nastrój ożywienia i nadziei”. Rozwija się gospodarka, brak zakazu demonstracji.

W 2015 r. wybory wygrała opozycyjna Narodowa Liga na rzecz Demokracji, założona przez laureatkę Nagrody Nobla, Aung San Suu Kyi. Dawni wojskowi zachowali jednak wpływy w resortach obronności.

„Rząd respektuje Kościół katolicki”, podkreśla birmański hierarcha, abp. Chale Maung Bo. „Wielu z obecnych członków rządu ukończyło niegdyś katolickie szkoły. Wiedzą, iż Kościół i szkoły katolickie nie angażują się w politykę”. W przeciwieństwie do innych chrześcijańskich wyznań Kościół katolicki stronił od demonstracji ulicznych. „Podczas rządów wojskowych Kościół był zdania, iż przemiany należy wypracować na drodze dyplomacji i dialogu. Otwarta rewolta zaszkodziłaby działalności Kościoła i pracy duszpasterskiej”, zauważa purpurat.

Ubóstwo – problem nadrzędny

Głównym wyzwaniem mieszkańców Birmy pozostaje niski standard życia większości obywateli”, mówi ks. Jemen Tm Maung Twe z Kościoła św. Pawła: „Ludzie walczą o przetrwanie i nie dbają o zdrowie.

Pracują dużo, dostając w zamian niewiele”.

Ubóstwo sprawia, iż urząd kapłana staje się bardzo atrakcyjny: oznacza osiągnięcie poziomu klasy średniej.

 „Możliwe, że dawniej nie zwracaliśmy na to uwagi”, mówi ks. John Saw Yaw Han. „Poziom życia przeciętnego mieszkańca Myanmaru jest bardzo niski, a ten, kto przygotowuje się do kapłaństwa nie musi już więcej troszczyć się o przeżycie.

Dziś w seminariach duchownych kładziemy nacisk na życie duchowe i modlitwę. W przeciwnym razie przyszli kapłani niewiele czasu będą spędzać na rozmowie z Bogiem”.

Każdy seminarzysta przerywa więc studia, aby odbyć roczne rekolekcje duchowe, służące głębszemu nawróceniu. Przed święceniami kapłańskimi odbywa roczną praktykę w parafii. Dopiero potem podejmuje ostateczną decyzję o przyjęciu święceń.

Pomimo wielu powołań w niektórych regionach kraju nadal brakuje duszpasterzy. „Są wioski z jedną bądź dwiema rodzinami katolickimi”, opowiada kapłan. „Tam ksiądz zagląda bardzo rzadko. W te miejsca posyłani są katecheci, którzy próbują ożywiać życie chrześcijańskie”.

W niektórym regionach ludzie nie słyszeli jeszcze o Bogu i Ewangelii. Dlatego biskupi posyłają w te okolice misjonarzy. Ks. John sam był misjonarzem w Kyaing Tong, niedaleko chińskiej granicy. Cała tamtejsza wioska, licząca 120 osób przyjęła chrzest.

Nowe konflikty

Pokój w Myanmarze jest dobrem bardzo kruchym. Zagrażają mu stałe konflikty pomiędzy buddystami i muzułmanami. W sierpniu tego roku świat usłyszał o czystce etnicznej prowadzonej w stanie Arakan. Birmańska armia wypędziła stamtąd ponad 500.000 muzułmanów z plemienia Rohindża. Brak tolerancji wobec mniejszości stanowi nadal pietę achillesową Birmy.

Niełatwa misja Franciszka

W maju br. Birma nawiązała stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską, a w listopadzie Franciszek wylądował na ziemi birmańskiej. Oczekiwania wobec wizyty Biskupa Rzymu były ogromne i wiązały się przede wszystkim z sytuacją mniejszości muzułmańskiej. Głównym celem wizyty papieża było jednak upomnienie się o los wszystkich mniejszości religijnych, także chrześcijan.

Podczas spotkania z wiernymi na stadionie Rangun Franciszek mówił o istocie powołania chrześcijanina, który w postawie otwarcia się na Ducha Świętego głosić ma miłość Jezusa Chrystusa i dawać świadectwo miłosierdzia, nie słowem, ale czynem. „To w ranach Chrystusa i w bożym miłosierdziu ludzkość zraniona nienawiścią odnajdzie uzdrowienie pokój i pojednanie”, mówił papież. 

Bp. Raymond Saw Po Ray Mawlamyine, stojący na czele Komisji Sprawiedliwości i Pokoju przy birmańskim Episkopacie podkreślił ogromną role papieskiej wizyty w kształtowaniu przyszłości katolików w Birmie. „Franciszek wyraźnie pokazał nam naszą rolę jako świadków Chrystusa w naszej ojczyźnie. Życie w duchu Ewangelii, wnoszenie wkładu w rozwój społeczeństwa poprzez działania na rzecz rozwoju, edukacji, pokoju i sprawiedliwości to droga, którą wyznaczył nam Ojciec Święty.”

Birmański purpurat podkreślił, iż Birma znajduje się w przełomowym dla siebie momencie i słowa papieża wyraźnie wskazały na fakt, iż teraz kolej na świadków Chrystusa. „Głównym przesłaniem Franciszka było: konieczność uzdrowienia ran naszego narodu i zaangażowania na rzecz dobra wspólnego. I my jako chrześcijanie możemy zapoczątkować nową erę w historii naszego kraju”. (opr. U. Siniarska)

                                                                                                                                                                               (Fides, missio)

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

Wpłać darowiznę

Zapisz się do newslettera