W patronalne święto parafii pallotyńskiej w Otwocku została odprawiona uroczysta suma odpustowa z procesją, której przewodniczył Ksiądz Prowincjał Zenon Hanas SAC.

Po południu parafianie świętowali podczas festynu rodzinnego, któremu towarzyszyło wiele atrakcji, między innymi stoisko misyjne z Pallotyńskiego Sekretariatu Misyjnego. Była okazja do porozmawiania z misjonarzami i nabycia pamiątek misyjnych.

Więcej tutaj

REFLEKSJA: RODZINA

Czym jest RODZINA? Dlaczego w nauczaniu Kościoła tak mocno podkreśla się wartość rodziny? Bo w rodzinie najpełniej uwidaczniają się relacje na wzór relacje Trójcy Świętej. Miłość Małżonków przeplatająca się miłością do dzieci, gotowość do poświęcenia na rzecz drugiego. Żyjąc w rodzinie, w kochającej się rodzinie, możemy odczuwać namiastkę tej miłości jaką Bóg żywi do człowieka. Miłości, która jest zdolna do poświęcenia, wręcz do ogołocenia samego siebie. Taka jest miłość matki do dziecka. Matki, która czuwa w nocy nad chorym dzieckiem, która rezygnuje ze swojego życia zawodowego dla dziecka, która czuwa, by na placu zabaw było bezpieczne, która nie dosypia, czasem nie dojada… Taka jest miłość żony do męża i męża do żony. Rezygnując z indywidualnych pasji, porzucają oni dawne przyzwyczajenia, by ofiarować się sobie wzajemnie. Kochająca się rodzina jest odbiciem miłości Boga do człowieka, tej, która kazała mu ofiarować swojego syna, by wybawić człowieka od zła. Dlatego warto się troszczyć o rodzinę. Sobór Watykański II podkreślał, że zbawienie człowieka oraz społeczności ludzkiej i chrześcijańskiej jest ściśle związane z pomyślnością wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej. Dziś bardzo wyraźnie widać słuszność tego nauczania. Bo jeśli małżeństwo i rodzina dobrze funkcjonują, jaśnieją nadprzyrodzonym pięknem. Tam natomiast, gdzie z różnych powodów prawda o małżeństwie i rodzinie została przesłonięta, mężczyźnie i kobiecie trudno jest w pełni zrozumieć własną godność i swoje zasadnicze powołanie do wspólnoty miłości i życia.

Dzisiaj rodzina znajduje się w centrum licznych problemów i napięć, dotkliwie odczuwa skutki kryzysu moralnego i społecznego naszych czasów.
W żadnej innej sferze nie ujawniają tak wyraziście sprzeczności i liczne problemy, jak w rodzinie. Dlatego my, chrześcijanie, musimy być szczególnie czujni, jeśli chodzi o zagrożenia wobec rodziny.
Od pewnego czasu instytucja rodziny narażona jest na nieustanne ataki. Neguje się niezastąpioną wartość rodziny opartej na małżeństwie. Współczesny świat wmawia nam, że rodzina nie jest ważna. Proponuje fałszywe alternatywy dla rodziny i żąda ich uznania przez prawodawstwo. Kiedy jednak prawa, które winny służyć rodzinie jako podstawowemu dobru społeczeństwa, zwracają się przeciw niej, stają się niebezpiecznym czynnikiem destrukcji.
W niektórych krajach próbuje się narzucić społeczeństwu tak zwane „związki faktyczne”, usankcjonowane prawnie. Podważają one najgłębszy sens instytucji rodzinnej. Cechą „związków faktycznych” jest tymczasowość i brak nieodwołalnego zobowiązania, które jest źródłem praw i obowiązków oraz respektuje godność mężczyzny i kobiety. Takie związki pomijają całkowicie odpowiedzialność za drugiego człowieka, za swoje czyny.

Czy w takiej sytuacji można mówić o odpowiedzialnym rodzicielstwie? O odpowiedzialnym wychowaniu i kształceniu? W pełnym wymiarze może je zapewnić tylko rodzina. Jeśli nie dbamy o rodzinę, niszczymy także macierzyństwo i ojcostwo. By nie ulegać tym zagrożeniom, Kościół, czyli my wszyscy, musimy otaczać rodzinę opieką, stwarzać warunki do rozwoju duchowego i intelektualnego jej członków. Dobrze ukształtowana, kochająca się rodzina, w której wszystkich łączą relacje miłości, przetrwa wszelkie zagrożenia.
Kościół nauczając o rodzinie opiera się na prawie naturalnym. Stanowi ono fundament prawdziwego dobra społeczeństwa. Dla dzieci nie jest przecież bez znaczenia, że rodzą się i są wychowywane we wspólnocie złożonej z rodziców, którzy dochowują wierności swojemu przymierzu.

Można sobie łatwo wyobrazić inne formy relacji i współżycia między osobami odmiennej płci, żadna z nich jednak nie jest — wbrew opinii niektórych — rzeczywistą alternatywą prawną dla małżeństwa. Wręcz przeciwnie, stanowią one próbę jego osłabienia. W tak zwanych „związkach faktycznych” dostrzec można poważny brak wzajemnego zobowiązania, brak wrażliwości na drugiego człowieka, brak otwarcia na relacje, brak otwarcia na nowe życie.

Ponadto, gdy „związki faktyczne” domagają się też prawa do adopcji, ukazują wyraźnie, że nie wiedzą, na czym polega wyższe dobro dziecka i jakie są podstawowe warunki jego należytego wychowania. Z kolei „związki faktyczne” między homoseksualistami to wypaczenie tego, czym powinna być komunia miłości i życia między mężczyzną i kobietą, prowadząca do wzajemnego oddania się otwartego na życie.
Coraz powszechniejszy jest dzisiaj, zwłaszcza w krajach bogatszych, lęk przed rodzicielstwem. Co więcej, coraz bardziej powszechne jest lekceważenie prawa dziecka do bycia poczętym w kontekście całkowitego wzajemnego oddania się osób, które stanowi nieodzowny warunek jego spokojnego i harmonijnego rozwoju. Próbuje się powoływać ludzi do istnienia za pomocą środków technicznych, które wiążą się z całą serią manipulacji moralnie niedopuszczalnych.

Tymczasem ojcostwo i macierzyństwo z woli samego Boga są formą głębokiego uczestnictwa w Jego stwórczej mocy i są połączone wewnętrzną wzajemną relacją.
Relacją, która ze swej istoty jest odbiciem miłości Boga do człowieka.
Nad taką relacją w rodzinie trzeba pracować. Trzeba ją pielęgnować. W każdej rodzinie zdarzają się konflikty. Ludzie w bliskich relacjach są jak korona cierniowa na głowie – jest tak blisko, że jej kolce wbijają się i ranią. Dlatego wymagają wzajemnej wrażliwości, słuchania, otwarcia się na innych. Kluczem do tego jest zaproszenie do rodziny Boga. Wówczas, nawet jeśli w rodzinie pojawią się zranienia – a trzeba przyznać, że w każdej rodzinie zdarzają się nieporozumienia czy nawet kłótnie i zranienia – Bóg pomaga nam twórczo przez nie przejść. Bóg pomaga przeżywać kryzys jako nowy początek, nowe otwarcie, który służy rozwojowi i prowadzi na wyższy etap relacji z naszymi bliskimi.
Cechą dzisiejszych czasów jest brak cierpliwości. Ludziom, zwłaszcza młodym wydaje się, że jeśli pojawia się konflikt już trzeba się rozstać. Nie mają wystarczająco dużo cierpliwości i wytrwałości, by pracować nad sobą, by pracować nad relacją. Przez to nie pozwalają relacji się rozwinąć, dojrzeć lecz w próbują wchodzić w kolejne związki. Te nowe związki też zazwyczaj szybko się rozpadają.

Nierzadko dzieje się tak dlatego, że nie znamy i nie poznajemy siebie. Mamy w sobie wiele nieuświadomionych zranień, wiele braków. Kiedy wchodzimy w relacje z drugą osobą, oczekujemy od niej zbyt wiele. Oczekujemy, by wypełniła ona wszystkie nasze braki. Jeśli tak się nie dzieje, frustrujemy się i rozstajemy. Dlatego tak ważne jest dojrzewanie do zakładania rodziny. Najpierw muszę wiedzieć kim jestem, muszę akceptować siebie z moimi zaletami i brakami, i zmieniać siebie, a nie oczekiwać, że druga osoba się zmieni według moich pragnień i że będzie zaspokajała moje potrzeby. Taka postawa pomoże nam tworzyć dojrzałe relacje i zdrową rodzinę, która w czasach zagrożenia wartości rodzinnych będzie niezłomna.

Święty Paweł na ścieżce swojego rozwoju duchowego doszedł do etapu, kiedy powiedział: żyję już nie ja, ale żyje mój Pan. Warto kształtować w sobie postawę, która pozwoli powiedzieć: żyję już nie ja, ale żyje moja żona. Żyję nie ja, ale żyje mój mąż, żyją moje dzieci. Tak możemy jednak powiedzieć tylko wtedy, kiedy poznamy siebie, kiedy w pełni zaakceptujemy siebie i spojrzymy na siebie oczami Boga, dla którego mimo naszych braków jesteśmy ukochanymi dziećmi.
Tylko z Bogiem możemy stworzyć zdrową, piękną rodzinę! I tego wszystkim życzę.

Br. Adam Fułek SAC

      

Obserwuj nas na facebooku

Wpłać darowiznę