W RŚA toczy się walka interesów. Jest to walka na śmierć i życie. Zwykli ludzie, mieszkańcy Republiki, nie chcą wojny, abstrahując od rebeliantów, którzy dostają za nią spore pieniądze. Zwykli ludzie chcą żyć jak niegdyś, dlatego podejmują wiele wysiłków, aby pielęgnować pokojowe współistnienie, niezależnie od wyznania i religii.

„Od wybuchu wojny w umysły ludzkie wdarła się z całą siłą mentalność przemocy. Nienawiść i chęć zemsty stały się wszechobecne, zwłaszcza w sytuacjach zaostrzenia walk i ataków terrorystycznych. Próbujemy rozbroić mechanizmy generujące te negatywne zjawiska, aby torować drogę pojednaniu”, mówi Diletta, członkini ruchu Fokolare, w stolicy RŚA. Wspólnota od lat angażuje się na rzecz dialogu pomiędzy religiami.

Pokój jest możliwy

Patrząc z zewnątrz dialog w zniszczonej wojną Republice Środkowej Afryki wydaje się rzeczą niemożliwą. Obserwując jednak determinacje wielu wspólnot religijnych w tym kraju, które uginając się pod brzemieniem kolejnych krwawych incydentów idą dalej z przesłaniem pokoju, można powiedzieć, iż pokój jest możliwy. Choć niezbędna jest siła wiary i moc ducha.

"Za dnia na dzień widzimy, iż ludzie nie mogą dłużej znosić podziałów, ataków, rozlewu krwi i różnego rodzaju przemocy i nawet jeśli konflikt wybucha ze zdwojona siłą, wiemy, że kiedyś się skończy, ponieważ wojna prowadzona jest przez ludzi wpływowych, a my pragniemy pokoju”, mówią przedstawiciele miejscowych wspólnot kościelnych.

W rozdartym przez konflikt mieście Bangi, gdzie dzielnice zamieszkałe przez muzułmanów i chrześcijan nie komunikują się ze sobą, współpracownicy Kościoła wychodzą na ulice niosąc przesłanie solidarności. Odwiedzają więzienia, szpitale i sierocińce. Starają się być blisko najsłabszych. Także młodych ludzi, którzy potrzebują świadectwa poszanowania drugiego człowieka oraz tolerancji wobec członków innych religii. „Nie mówimy o Chrystusie, ponieważ dla wyznawców islamu jest On mało ważny. Mówimy o znaczeniu przyjaźni, współpracy i pokoju”, mówi Diletta. „Na nasze spotkania przychodzi coraz więcej muzułmanów. Zachęceni naszą życzliwością i otwartością.”

Chrześcijanie celem ataków

Fakt, iż w wojnie domowej, która toczy się od ponad 5 lat ostrze przemocy kierowane jest w dużej mierze wobec chrześcijan powoduje, iż wyznawcy Mahometa postrzegani są coraz częściej jako wrogowie. Dlatego formowanie umysłów młodych ludzi, także chrześcijan, w kierunku szacunku wobec wyznawców innej religii nie jest łatwe. Pracę utrudniają kolejne zamachy na wyznawców Chrystusa, jak ten z 1 maja. W wyniku ataku terrorystycznego na Kościół katolicki zginęły wówczas 24 osoby, a ponad 170 zostało rannych.

W sytuacjach takich, jak sprzed miesiąca muzułmanie i chrześcijanie chowają się w swoich dzielnicach w obawie przed zemstą lub dalszymi atakami. Zachowują jednak kontakt telefoniczny. Jak będzie spokojniej, znów wyjdą na ulice, motywowani pragnieniem pokoju.

Bangi ugodzona w serce

Wojna w Republice Środkowej Afryki rozpoczęła się w 2012 r. i nigdy nie była konfliktem religijnym, ani etnicznym. Agresorom chodziło przede wszystkim o zdobycie władzy i bezkarną eksploatację dóbr naturalnych, przekonani są o tym misjonarze pracującym w tym kraju.

Niestety element religijny został siłą włączony w zawirowania wojenne, burząc pokojową dotychczas koegzystencje chrześcijan i muzułmanów. Afryka Centralna do niedawna przykład współpracy międzyreligijnej stała się sceną brutalnej wojny. Pomimo wszechobecnej przemocy przedstawiciele obu religii nie zapomnieli o tym, co ich łączyło.

1 maja diecezją Bangi wstrząsnął zamach terrorystyczny, dokonany na kościół MB Fatimskiej. Wśród zabitych był proboszcz wspólnoty ks. Albert Tangunale Baba.

71 letni kapłan był najstarszym księdzem diecezji Bangi, ceniony za skromność i dyskretną, niestrudzoną pracę na rzecz pojednania pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami, mówi włoski misjonarz ks. Federico Trinchero, karmelita. „W najostrzejszej fazie konfliktu w jego parafii przebywały tysiące uchodźców z sąsiednich okręgów. Ks. Albert był znany z wielkiej miłości do miejscowego języka Sango. Nie używając słów francuskich był w stanie przetłumaczyć każdy wyraz, używając wymownych gestów, żartobliwych pojęć i innych sztuczek“, dodaje ks. Federico.

Tylko Bóg może uratować Afrykę Centralną

W jednym z wywiadów zabity kapłan stwierdził z cała mocą: „Tylko Bóg może uratować mój kraj!”. I nie mylił się. Wielu chciało rozwiązać konflikt w Republice Środkowej Afryki: siły rządowe, żołnierze Unii Afrykańskiej, misja wojsk francuskich, wojska Unii Europejskiej i ONZ, ostatnio Rosja i sam papież Franciszek. Wizyta głowy Kościoła katolickiego w listopadzie 2015 r. i jego głośne wołanie o przebaczenie i pojednanie zaowocowały zawieszeniem broni, które pozwoliło na zorganizowanie demokratycznych wyborów i wybór prezydenta.

Z czasem jednak jej oddziaływanie zaczęło maleć, a szansa na nowy pokój i odrodzenie kraju zanikać. W całym kraju ze zwielokrotnioną intensywnością zaczęły wybuchać walki, jedna po drugiej, a pokój, jaki Afrykańczycy mieli w zasięgu ręki, oddalił się bezpowrotnie. „Jest bardziej nieosiągalny niż kiedykolwiek”, zauważa ze smutkiem ks. Trinchero.

Afryka nie gniewa się na Boga

Podczas pogrzebu kapłana i innych ofiar zamachu arcybiskup Bangi, kard. Dieudonné Nzapalainga, potępił bezczynność rządu i ospałość Narodów Zjednoczonych. Przestrzegł przed niebezpieczną sytuacją, kiedy to chrześcijanie wcześniej czy później stracą nadzieję i chwycą za broń, aby walczyć o kolejny dzień. Może stać się jednak rzecz o wiele groźniejsza: Mogą ulec sile przemocy i nienawiści. Wtedy szansa na pokój będzie znikoma.

Mimo iż serce Bangi zostało mocno zranione, Bangi nie gniewa się na Boga. Swoją złość kieruje jednak ku ludziom, którzy świadomie nie chcą pokoju.

(Opr. U. Siniarska, Fides 7/8 /5/2018)

Obserwuj nas na facebooku

Wpłać darowiznę