Image

Świadek wiary, dobroci i miłości

Jan Paweł II był Papieżem, który szukał kontaktu z drugim człowiekiem. Umiał z ludźmi przebywać, wsłuchiwać się w ich sprawy, prowadzić z nimi dialog. Miał wiele ze św. Pawła, który pragnął utożsamiać się ze swoim rozmówcą; z dostojnikami rozmawiał jak dostojnik, wśród biednych stawał się jednym z nich, z młodzieżą czuł się młody, dla dzieci był jak kochający ojciec. Każdego szanował, w każdym dostrzegał jego godność, był dla wszystkich – biednych i bogatych, uczonych i prostych, wierzących i niewierzących. Często ludzie podkreślali, że od jego osoby biła jakaś niewypowiedziana, tajemnicza moc, która napawała uczuciem głębokiego spokoju, moc która skruszała serca, wnosiła nową nadzieję w życie. Był autentycznym świadkiem wiary, dobroci i miłości Bożej. W kontakcie z Janem Pawłem II wielu odnajdywało sens życia. Takim był Jan Paweł II i takiego miałem możność poznać również i ja.    Image
 
Na przestrzeni długiego pontyfikatu, miałem okazję spotkać go osobiście wiele razy. Każde spotkanie było inne, każde z nich było swego rodzaju wydarzeniem wyjątkowym. Pamiętam pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski w 1979 r. To właśnie w Częstochowie wraz z kilkoma innymi seminarzystami przedarliśmy się przez kordon służb porządkowych i dotarliśmy na sam szczyt Jasnej Góry, do ołtarza ustawionego na wałach, skąd roztaczał się nieopisany widok morza ludzkich postaci. Było to niesamowite, podobnie jak fakt znalezienia się przy Papieżu. Serce kołatało z wrażenia. On spojrzał na nas z całą serdecznością, uśmiechnął się, zapytał skąd jesteśmy, a potem wspólnie zaśpiewaliśmy „Barkę”. Tych kilka minut wydawało się wiecznością.
 
Gdy zacząłem pracować w Kongregacji Ewangelizacji Narodów, w czasie jednego ze spotkań poprosiłem o szczególne błogosławieństwo na rocznicę sakramentu małżeństwa moich rodziców. Papież zatrzymał się, zadumał na chwilę, a potem udzielił mi błogosławieństwa i dodał: „Zanieś je rodzicom”.
 
Mocno utkwiło mi w pamięci ostatnie spotkanie. Pod koniec października 2004 r. prowadziłem na audiencję oficjalną delegację szefów religii na Zakaukaziu, w skład której wchodzili muzułmanie, prawosławni i żydzi. Przyjechali, by podziękować Papieżowi za jego podróż apostolską do Azerbejdżanu. Kiedy przedstawiałem Papieżowi uczestników delegacji, on słuchał uważnie. Był słaby, miał trudności z oddychaniem, a mimo to poświęcił nam prawie półtorej godziny. Po długich przemówieniach wszyscy mogli uścisnąć dłoń Papieża i otrzymać pamiątkę. Mimo trudności z mową, Papież wygłosił stosunkowo długie przemówienie, otrzymując owacje wdzięczności. Na obliczu Jana Pawła II malowało się zmęczenie, zaś na twarzach uczestników nieopisana radość i wdzięczność. Taka jest misja człowieka Bożego, być z ludźmi i przybliżać ludziom Boga. Jan Paweł II pełnił tę misję wiernie, o czym zaświadczyły niezliczone rzesze, które przybyły do Wiecznego Miasta, aby go pożegnać.
 
Ks. Tadeusz Wojda SAC
Rzym, 22 kwietnia 2005 r.